maj11

Gdy myślę o nauce

Strony na 000webhost.com | startuję w maju 2011r Szablon z, freecsstemplates.org | Zapraszam ! »

Gdy myślę o nauce, wyobrażam sobie wielką ( a może niezbyt wielką ) przestrzeń, której ukształtowania ani położenia nie znamy. Panuje tam wieczna ciemność, a nasi naukowcy usiłują oświetlić kawałek przestrzeni na której są. Nie wiedzą, czy to jest centrum, czy peryferie, nie mają sposobu by okreslić swoje położenie i kierunek marszu. Założone prze nich oświetlenie wyłania jakieś kształty. W miarę, gdy światła przybywa można skorygować teorię lub wprowadzić uogólniajacą. Tak jak ogólna teoria względności Einsteina jest szersza niż teoria Newtona, z której zostało, obowiązujące tylko w mechanice klasycznej prawo powszechnego ciążenia.

Co prawda, nie mam pojęcia jak wyobrazić sobie przestrzeń eksplorowaną prze nauki humanistyczne i społeczne. W części z nich, np. w ekonomii, psychologii istnieją różne koncepcje i teorie skupione w tzw. szkołach. Teorie różnych szkół niekiedy się wręcz wykluczają. Co gorsza, wykluczają się także proponowane przez różne szkoły rozwiązania.

maj11

Gdy piszę tu 'wiara'

tutaj informacje | napiszę  później Będą to, odniesienia do | tematu »

Nie mam głównie na myśli wiary religijnej, czy ściśle związanej z religią. Obchodzi mnie raczej, zaskakujace dla mnie i niejasne, zastępowanie przez nas wiedzy - wiarą. Podkreślam - nie chodzi o przeciwstawienie wiary religijnej i wiedzy. To dla mnie myśl raczej dziewiętnastowieczna. Chodzi bardziej o przyziemne, bieżące sprawy. Komuś wierzymy, bo mu wierzymy. Wierzymy, że coś przebiegało tak a nie inaczej, że ktoś ma takie a nie inne intencje. Wydaje mi się, że taka wiara zastępuje nam wiedzę. Stajemy się zaprogramowani, a może zawsze tacy byliśmy, na ocenę zdarzeń wyłącznie za pomocą naszego światopoglądu.

maj11

Jeśli chcę zadać pytania

Może   znajdę | Autorów zajmujących się  tym,  Umieszczę |  ich tutaj »

To nie oczekuję na nie odpowiedzi. Po prostu liczę, że kogoś zainteresuje nieco tematyka, może nawet zainspiruję go do przyszłych poszukiwań naukowych. Bardzo chciałbym uniknąć stawiania pytań głębokich, doniosłych a przez to trywialnych. Do standardowego zakresu takich pytań należy problem sensu życia. W znaczeniu: 'Co mam robić wujku? Jak żyć?' W dowcipie żydowskim nieudolny hodowca kur chodzi do rabina z pytaniem nieco mniejszej wagi: jak ma hodować te kury, bo padają. W końcu indagowany stwierdził : 'Ja mam wciąż bardzo dużo dobrych rad. Ale czy ty masz jeszcze kury?'

Kiedyś sądziłem, wydaje mi się, że za St. Lemem świętej pamięci, że w miarę rozwoju wiedzy oraz technologii, będziemy skłonni wiedzieć i umieć coraz więcej. Teraz nie jestem o tym przekonany.

maj11

Problemy widzę ogromne

Tu  będą |  odniesienia do tematu  problemy,  Jeśli |  coś znajdę. »

Filozofowanie, zwane popularnie 'chłopskim', jakie mam szczery zamiar uprawiać na tych stronach niesie rozliczne niebezpieczeństwa. Po pierwsze, jest nudne dla słuchaczy, tu ewent. czytelników, którzy też potrafią pofilozofować. Po drugie, bardzo trudno jest przejść od wiedzy naukowej, której zresztą nie posiadam, do jej opisu i analizy na poziomie języka potocznego. Jeśli, mówiąc o ogólnej teorii względności, walnę tu stosowny wzór i zacznę go objaśniać tak długo aż sam to zrozumiem, to sensu wiekszego to nie ma. Pisanie uogólnione o nauce (naukach) też jest stresujące. Klasyfikacja, nazewnictwo, terminologia. wymuszają niejako użycie wielkiej ilości słów. Piszę np. 'nauki stosowane', bo zdroworozsądkowo kardiochirurgia czy inżynieria powierzchni to coś takiego. Ale takie pojęcie nie funkcjonuje oficjalnie. Istnieją dziedziny nauki, które dzielą się na dyscypliny naukowe. Określa to stosowna uchwała Centralnej Komisji do spraw Stopnii i Tytułów z dnia 23 czerwca 2003. Tam obok siebie jest literaturoznawstwo w dziedzinie nauk humanistycznych , budownictwo w naukach technicznych, biofizyka w naukach fizycznych. To, o czym chcę pisać nie ma żadnego odniesienia do tej klasyfikacji. Mówimy np. o literaturoznawstwie, zajmującym się wytworami ludzi, biofizyce odkrywającej i opisującej rzeczywistość, budownictwie zajmującym sie działaniami praktycznymi. Przy czym, w innej klasyfikacji, budownictwo jest dyscypliną inżynierii lądowej... Przyznam, że nie bardzo wiem, jak ominąć owe rafy.

teżmaj

Społeczeństwo

analiza przydatności |  szkolenia  i lub wiedzy WordPress,  może |  się przydać »

Od wielu lat uczelnie w Polsce i za granicą produkują wielkie ilości absolwentów studiów humanistycznych (nazwa umowna). Oni w zasadzie są zbędni na rynku pracy. Nie wiem, czy te studia rozwinięto raczej celowo - jak ludzie chcą, to niech sobie studiują, czy to uboczny rezultat rozwoju. Choć sam problem nadprodukcji 'inteligencji' ma kilkaset lat. Studiowano na uniwersytetach, uczęszczano do szkół wszelakich, ale stanowiska były zarezerwowane dla dobrze urodzonych. Potem rezerwacja się w zasadzie skończyła, ale miejsc pracy dla ludzi, którzy wiedzieli jak pisać wiersze, co stworzyli inni ludzie, jak organizuje się społeczeństwo itd., proporcjonalnie nie przybyło.

Podobno w Czechach i w Rosji nie tylko dostrzeżono problem, ale wręcz zapowiedziano zmianę trendu. Uważam, że jest to niezbędne. Produkowanie ludzi z góry przeznaczonych na straty, jest bez sensu. Co nie znaczy, że problem można łatwo rozwiazać.